
看不懂的sol哥
Feed
Feed
Bracia, porównując ruchy złota z ostatnich dwóch lat z okresem wokół 2008 roku, rzeczywiście łatwo odnieść wrażenie: najpierw duży wzrost, potem korekta, a następnie odbicie — czyżby miała się powtórzyć tamta sytuacja?
Ale moim zdaniem, najważniejszą kwestią na tym wykresie nie jest to, jak bardzo może wzrosnąć kolejny etap, lecz pytanie, które często jest pomijane: dlaczego nawet złoto, jako aktywo bezpiecznej przystani, jest sprzedawane podczas kryzysu?
Bo gdy na rynku brakuje pieniędzy, ludzie przede wszystkim chcą mieć gotówkę.
Podczas kryzysu finansowego w 2008 roku niektórzy musieli uzupełniać depozyty zabezpieczające, inni stawiali czoła żądaniom wykupu, a jeszcze inni spłacali długi. Złoto, mające dobrą płynność, stało się aktywem, które można szybko spieniężyć. Nawet jeśli ktoś wierzył w jego długoterminowy potencjał, mógł być zmuszony do sprzedaży.
Dlatego „wzrost ryzyka” i „wzrost złota” nie są zawsze równoznaczne.
Gdy obawiamy się ryzyka, kapitał może kupować złoto; ale gdy naprawdę brakuje gotówki, złoto może najpierw tanieć. Dopiero gdy presja płynnościowa ustępuje, rynek ponownie ocenia politykę monetarną i wartość alokacji w złoto.
Patrząc wstecz na historię, wiemy, co się potem wydarzyło. Ale ludzie żyjący wtedy nie wiedzieli, kiedy spadki się skończą, ani czy po odbiciu nastąpi dalszy spadek.
To też powód, dla którego podchodzę ostrożnie do porównań historycznych wykresów. Ustawienie obu punktów startowych na 100 ułatwia porównanie procentowych zmian, ale nie dowodzi, że przyczyny obu fal są takie same. Zmiana punktu startowego o miesiąc może też zmienić wizualne podobieństwo.
Zamiast zgadywać, która część obecnej sytuacji odpowiada 2008 roku, wolę obserwować kilka rzeczywistych zmiennych: jak kształtują się realne stopy procentowe, czy dolar jest silny, czy fundusze ETF na złoto mają stały napływ kapitału oraz czy na rynku finansowym pojawiają się wyraźne napięcia finansowe.
Zmiany tych zmiennych są ważniejsze do śledzenia niż to, czy dwie linie na wykresie wyglądają podobnie.
W odniesieniu do własnej alokacji trzeba najpierw jasno określić: czy kupujemy złoto, by dywersyfikować ryzyko, czy liczymy na szybki, duży wzrost?
Jeśli chodzi o dywersyfikację ryzyka, warto wcześniej ustalić zakres pozycji, inwestować etapami i regularnie kontrolować, nie zamieniając całego portfela na złoto tylko dlatego, że ostatnio dobrze rosło. Jeśli to tylko spekulacja na odbicie, trzeba przyznać, że można się mylić i nie zmieniać zdania na „długoterminowe trzymanie” dopiero po utknięciu w pozycji.
Dla mnie największym przesłaniem tego wykresu jest to, że aktywa bezpieczne też mają zmienność i przed zakupem trzeba rozważyć, czy jesteśmy w stanie ją zaakceptować.
Historia pomaga nam rozumieć ryzyko, ale nie napisze za nas kolejnego rozdziału rynku.

Bracia, Rezerwa Federalna podnosi stopy procentowe, dlaczego więc nawet nasze złoto, amerykańskie akcje i BTC mają się tym przejmować?
Mówiąc wprost, dlatego że zmieniła się cena pieniądza.
Firmy pożyczają pieniądze na rozwój, mieszkańcy biorą kredyty na domy, inwestorzy porównują akcje i obligacje — wszyscy nie mogą obejść się bez stóp procentowych. Wpływ podwyżki stóp rozchodzi się warstwa po warstwie przez koszty finansowania, wycenę aktywów i wybór kapitału.
1️⃣ Zacznijmy od dolara. Jeśli amerykańskie stopy procentowe są atrakcyjniejsze niż w innych krajach, dolar zwykle zyskuje wsparcie. Ale jeśli rynek już wcześniej spodziewał się podwyżki, po ogłoszeniu niekoniecznie będzie dalej rósł — trzeba też patrzeć, co zrobią inne banki centralne.
2️⃣ Obligacje skarbowe USA wymagają rozróżnienia między ceną a rentownością. Gdy rentowność nowych obligacji rośnie, ceny starszych obligacji o stałym, niższym oprocentowaniu zwykle spadają. Jednak długoterminowe obligacje są też pod wpływem oczekiwań wzrostu i inflacji, więc nie zawsze wzrost stóp Fed oznacza taki sam wzrost rentowności obligacji 10-letnich.
3️⃣ Najbardziej bezpośredni wpływ na amerykańskie akcje to wycena. Kiedyś ludzie byli skłonni płacić więcej za przyszły wzrost, ale gdy inne aktywa oferują wyższe zyski, akcje muszą pokazać bardziej przekonujące zyski. Szczególnie firmy, których zyski są jeszcze daleko w przyszłości, są bardziej wrażliwe na zmiany stóp procentowych.
4️⃣ Złoto zależy głównie od realnych stóp procentowych, ale też od dolara i popytu na bezpieczne aktywa. Podwyżka stóp może zwiększyć koszt posiadania złota, ale jeśli rynek jednocześnie obawia się ryzyka geopolitycznego, złoto może się umocnić.
5️⃣ BTC też nie można oceniać tylko przez pryzmat długoterminowej narracji. W krótkim terminie, gdy kapitał się kurczy i spada apetyt na ryzyko, może być sprzedawany. Długoterminowy optymizm i krótkoterminowa tolerancja na spadki to dwie różne sprawy.
6️⃣ Jeśli chodzi o chiński rynek akcji, trzeba uwzględnić krajową politykę, kredyt i zyski firm; surowce jak ropa naftowa zależą od podaży. Nie można tłumaczyć wzrostów i spadków wszystkich aktywów jednym słowem „podwyżka stóp”.
W moim planie regularnych inwestycji najpierw sprawdzam trzy rzeczy: czy pieniądze są przeznaczone na długi termin, czy pozycja nie jest zbyt skoncentrowana oraz czy mam ciągły dopływ gotówki do inwestowania.
Budżet i logika trzymania się planu się nie zmieniają, podstawowe inwestycje realizuję zgodnie z planem. Dodatkowe dokupowanie ustalam z wyprzedzeniem, z limitami, nie wydaję wszystkich pieniędzy na jedną korektę ani nie dokupuję gwałtownie po odbiciu.
Regularne inwestowanie pozwala rozłożyć momenty zakupu, ale nie eliminuje strat i nie zastępuje oceny aktywów.
Zrozumienie mechanizmu podwyżek stóp pomaga wiedzieć, jakie ryzyko się podejmuje, a nie szukać wyjaśnienia dla każdego świecznika na wykresie.


Bracia, widząc „80% instytucji przewiduje podwyżkę stóp we wrześniu”, czy znów chcecie wstrzymać regularne inwestycje i poczekać na decyzję Fed?
Najpierw zrozummy tę liczbę: obecnie 20 instytucji, z czego 16 przewiduje podwyżkę stóp we wrześniu. To 80% to odsetek instytucji, a nie prawdopodobieństwo podwyżki, a tym bardziej nie prawdopodobieństwo spadku na rynku amerykańskim.
Ponadto, opinie co do dalszych prognoz są różne. Niektóre przewidują łącznie 25 punktów bazowych podwyżek w całym roku, inne 50, a jeszcze inne 75. Mimo że wszyscy mówią o „podwyżce we wrześniu”, ich rozumienie przyszłego środowiska finansowego może się znacznie różnić.
Dla nas ważniejsze niż trafienie w tę jedną decyzję jest to, jak długo utrzymają się wysokie stopy procentowe i czy nasze aktywa poradzą sobie z tym obciążeniem.
Firmy będą miały droższy kredyt, co może wpłynąć na ekspansję i zyski; wzrost rentowności obligacji podnosi wymagania inwestorów co do zwrotu z akcji. Nawet jeśli firmy technologiczne będą miały wzrost wyników, ich wycena może nie rosnąć dalej. Dobre firmy i dobra cena zakupu to dwie różne kwestie.
Ale to nie znaczy, że w dniu podwyżki stóp rynek na pewno spadnie. Jeśli rynek przygotuje się wcześniej, a ostateczna decyzja nie będzie bardziej jastrzębia, może nastąpić odbicie. Z drugiej strony, nawet jeśli nie będzie podwyżki, ale późniejsze wypowiedzi będą restrykcyjne, rynek może tego nie zaakceptować.
Dlatego moja strategia regularnych inwestycji to wcześniejsze przemyślenie obu scenariuszy.
Jeśli będzie podwyżka, podstawowe inwestycje realizuję zgodnie z budżetem, nie przerywam ich z powodu jednej wiadomości ani nie dokupuję bez ograniczeń przy spadkach. Dodatkowe inwestycje planuję w kilku transzach, biorąc pod uwagę spadki, wycenę i pozycję, zostawiając środki na później.
Jeśli nie będzie podwyżki, też nie kupuję z góry całego budżetu na kilka miesięcy po jednym wzroście cen. Przy wzrostach inwestuję zgodnie z planem, nie zmieniając rytmu z obawy przed utratą okazji.
Jest jeszcze kwestia ważniejsza niż stopy procentowe: jak długo nie będę potrzebować tych pieniędzy? Czy moje dochody będą stabilne? Jeśli wydatki na życie wzrosną, powinienem dostosować kwotę inwestycji. Regularne inwestowanie nie jest obowiązkiem codziennego działania ani sposobem na udowodnienie, że jestem bykiem na rynku.
Instytucje zmieniają prognozy, my też możemy aktualizować nasze oceny. Ale zmiany powinny mieć podstawy, nie można dziś iść za Goldmanem, jutro za Morganem, a na koncie mieć tylko cudze opinie.
Chcę konsekwentnie kupować aktywa, które rozumiem, i akceptować możliwość błędu w ocenie. Trzymanie gotówki, kontrola pozycji i regularne przeglądy pozwalają realizować plan.
Fed decyduje o stopach, ja decyduję, ile pieniędzy poświęcę na ryzyko.
Bracia, widząc „80% instytucji przewiduje podwyżkę stóp we wrześniu”, czy znów chcecie wstrzymać regularne inwestycje i poczekać na decyzję Fed?
Najpierw zrozummy tę liczbę: obecnie 20 instytucji, z czego 16 przewiduje podwyżkę stóp we wrześniu. To 80% to odsetek instytucji, a nie prawdopodobieństwo podwyżki, a tym bardziej nie prawdopodobieństwo spadku na rynku amerykańskim.
Ponadto, opinie co do dalszych prognoz są różne. Niektóre przewidują łącznie 25 punktów bazowych podwyżek w całym roku, inne 50, a jeszcze inne 75. Mimo że wszyscy mówią o „podwyżce we wrześniu”, ich rozumienie przyszłego środowiska finansowego może się znacznie różnić.
Dla nas ważniejsze niż trafienie w tę jedną decyzję jest to, jak długo utrzymają się wysokie stopy procentowe i czy nasze aktywa poradzą sobie z tym obciążeniem.
Firmy będą miały droższy kredyt, co może wpłynąć na ekspansję i zyski; wzrost rentowności obligacji podnosi wymagania inwestorów co do zwrotu z akcji. Nawet jeśli firmy technologiczne będą miały wzrost wyników, ich wycena może nie rosnąć dalej. Dobre firmy i dobra cena zakupu to dwie różne kwestie.
Ale to nie znaczy, że w dniu podwyżki stóp rynek na pewno spadnie. Jeśli rynek przygotuje się wcześniej, a ostateczna decyzja nie będzie bardziej jastrzębia, może nastąpić odbicie. Z drugiej strony, nawet jeśli nie będzie podwyżki, ale późniejsze wypowiedzi będą restrykcyjne, rynek może tego nie zaakceptować.
Dlatego moja strategia regularnych inwestycji to wcześniejsze przemyślenie obu scenariuszy.
Jeśli będzie podwyżka, podstawowe inwestycje realizuję zgodnie z budżetem, nie przerywam ich z powodu jednej wiadomości ani nie dokupuję bez ograniczeń przy spadkach. Dodatkowe inwestycje planuję w kilku transzach, biorąc pod uwagę spadki, wycenę i pozycję, zostawiając środki na później.
Jeśli nie będzie podwyżki, też nie kupuję z góry całego budżetu na kilka miesięcy po jednym wzroście cen. Przy wzrostach inwestuję zgodnie z planem, nie zmieniając rytmu z obawy przed utratą okazji.
Jest jeszcze kwestia ważniejsza niż stopy procentowe: jak długo nie będę potrzebować tych pieniędzy? Czy moje dochody będą stabilne? Jeśli wydatki na życie wzrosną, powinienem dostosować kwotę inwestycji. Regularne inwestowanie nie jest obowiązkiem codziennego działania ani sposobem na udowodnienie, że jestem bykiem na rynku.
Instytucje zmieniają prognozy, my też możemy aktualizować nasze oceny. Ale zmiany powinny mieć podstawy, nie można dziś iść za Goldmanem, jutro za Morganem, a na koncie mieć tylko cudze opinie.
Chcę konsekwentnie kupować aktywa, które rozumiem, i akceptować możliwość błędu w ocenie. Trzymanie gotówki, kontrola pozycji i regularne przeglądy pozwalają realizować plan.
Fed decyduje o stopach, ja decyduję, ile pieniędzy poświęcę na ryzyko.

Bracia, zaczyna się nowy tydzień, a w kalendarzu amerykańskich akcji najważniejszym wydarzeniem jest czwartek nad ranem.
O godzinie 02:00 czasu pekińskiego 17 września Rezerwa Federalna ogłosi decyzję w sprawie stóp procentowych, a o 02:30 odbędzie się konferencja prasowa. Dla osób posiadających akcje amerykańskie, złoto i BTC, te dwie godziny są warte uwagi, ale nie ma potrzeby, by cały tydzień spędzać na oczekiwaniu na wyniki.
Tym razem spojrzę na to w trzech warstwach: jak zostaną dostosowane stopy procentowe, jak odczytać wykres punktowy dotyczący dalszej ścieżki oraz jak na konferencji wyjaśnią inflację i zatrudnienie.
Podwyżka stóp czy jej brak to tylko pierwsza warstwa. Jeśli rynek już wcześniej uwzględnił jakiś wynik, prawdziwe wahania mogą wywołać wypowiedzi dotyczące kolejnego posiedzenia, a nawet stóp procentowych w przyszłym roku. Wykres punktowy to tylko prognoza urzędników na dany moment, a nie zobowiązanie.
Dlatego nie dziw się, że czasem po ogłoszeniu decyzji kurs rośnie, a podczas konferencji spada. Informacje z obu etapów są różne, rynek je na nowo interpretuje i nie zawsze pierwsza reakcja oznacza, że „przewidział kierunek”.
Poza bankiem centralnym, w tym tygodniu warto też obserwować dane dotyczące konsumpcji, zatrudnienia, nieruchomości i przemysłu. Czy mieszkańcy nadal chcą wydawać pieniądze, czy firmy nadal zatrudniają, czy rozpoczęcia budów i produkcja się zmieniają – to wszystko wskazówki do oceny wpływu wysokich stóp procentowych.
Raporty finansowe są bliższe konkretnej działalności. Patrząc na firmy turystyczne, można zwrócić uwagę na popyt na podróże i marże; w firmach logistycznych obserwować popyt na transport i koszty; a u deweloperów mieszkaniowych zwracać uwagę na zamówienia, dostawy i intensywność promocji. Makro mówi o odporności gospodarki, ale ostatecznie trzeba zobaczyć, czy to odzwierciedla się w wynikach firm.
Jeśli chodzi o mój własny plan inwestycyjny, w tym tygodniu nie zwiększę liczby operacji tylko dlatego, że jest dużo wydarzeń.
Podstawowe wpłaty realizuję zgodnie z budżetem, nie ruszam środków na życie i awaryjnych. Warunki dodatkowych zakupów mam spisane wcześniej i dopiero po decyzji porównuję je, a nie podejmuję nagłych decyzji o podwojeniu zakupów po dużym spadku.
Jeśli wynik będzie jastrzębi i rynek spadnie, najpierw sprawdzam, czy zmieniła się logika zysków, a potem rozważam stopniowe inwestowanie; jeśli wynik będzie gołębi i rynek wzrośnie, nie spieszy mi się z wydawaniem budżetu na kilka najbliższych miesięcy. Lepiej kupić mniej podczas wzrostu, niż zmuszony być do sprzedaży po wyczerpaniu gotówki.
To, na co naprawdę trzeba się przygotować w tym tygodniu, to nie „zgadywanie, co się stanie”, ale plan działania na różne scenariusze.
Kalendarz służy do organizowania uwagi, a nie do przypominania, że trzeba uczestniczyć w każdej zmienności. Zrozum ważne zmiany, a resztę czasu poświęć na normalną pracę i życie, zapewniając stały przepływ gotówki dla długoterminowych planów.

iPhone 18 w tym roku wydaje się być najłatwiejszy do zdobycia od kilku lat.
Wczoraj wieczorem oglądałem PDD, już są kupony rabatowe, które obniżają cenę o co najmniej 400 juanów. Jednak wydaje się, że wszyscy skupiają się na składanym ekranie Apple. Zwykłe modele konkurują rabatami, a składane walczą o premierę, różnica w zainteresowaniu jest dość wyraźna.
Obecnie mówi się o kilku tysiącach juanów premii za składany ekran, ale cena wywoławcza to jedno, a czy uda się sprzedać i ile premii zostanie przy odbiorze, to już inna sprawa.
Dlatego co roku warto zwrócić uwagę na premierę Apple. Dla zwykłych ludzi, kupienie popularnego modelu po cenie oficjalnej zgodnie z zasadami może rzeczywiście dać szansę na zarobienie trochę kieszonkowego, ale nie jest to gwarantowane tylko dzięki szybkiemu kliknięciu.
Zdobycie telefonu to dopiero pierwszy krok, model, czas dostawy i rzeczywista cena skupu wpłyną na to, ile ostatecznie zostanie. Szczególnie nie patrz na to, jak inni chwalą się różnicą w cenie i nie pożyczaj pieniędzy na magazynowanie, bo jeśli premia zniknie, zostaniesz z zapasem.
Jeśli masz czas i wolne pieniądze, możesz to obserwować; jeśli nie uda się zdobyć, nie przejmuj się. Początkowo chodziło o zarobienie trochę kieszonkowego, a nie o zaciąganie dodatkowych rat.

Bracia, w piątek amerykański rynek akcji odbił się, ale po przeanalizowaniu tego tygodnia chcę sobie przypomnieć: nie zmieniaj całego planu przygotowanego w poprzednich dniach tylko dlatego, że jeden dzień przyniósł wzrost.
W piątek indeks S&P 500 wzrósł o 0,86%, indeks Nasdaq Composite o 0,96%, a Dow Jones o 0,98%. Zamknięcie wyglądało dobrze, ale mimo ożywienia na rynku akcji, rentowność 10-letnich obligacji USA utrzymuje się na poziomie około 4,97%, co oznacza, że presja związana z oprocentowaniem nie zniknęła.
To jest właśnie aspekt tej sytuacji, który warto przemyśleć: dlaczego inflacja nadal wywiera presję, a akcje mogą rosnąć?
Rynek nie kręci się tylko wokół jednej liczby. Całkowity CPI jest bliski oczekiwaniom, nie dostarczając rynkowi wyraźnej niespodzianki; spadek cen ropy również złagodził część obaw. Akcje, które już wcześniej spadły, naturalnie mogą przyciągnąć kupujących. Jednak na podstawie jednego dnia wzrostu trudno rozróżnić, czy to krótkoterminowa korekta, czy początek nowego trendu.
Ponadto nie można mieszać danych ogólnych i bazowych. W sierpniu całkowity CPI wzrósł o 0,4% miesiąc do miesiąca, a bazowy o 0,3%, co jest wyższe od wcześniejszych oczekiwań na poziomie 0,2%. Nie można uznać, że inflacja została opanowana tylko dlatego, że całkowity wskaźnik spełnił oczekiwania.
To, czy Fed podniesie stopy procentowe, jest oczywiście ważne. Ale jeśli chodzi o regularne inwestowanie, bardziej interesuje mnie to, czy bez względu na wynik będę miał zdolność do kontynuowania realizacji planu.
Jeśli stopy wzrosną, najpierw sprawdzę, ile rynku już to uwzględniło i co Fed mówi o dalszej ścieżce. Podstawowe inwestycje realizuję zgodnie z budżetem, a dodatkowe zakupy rozkładam na raty, nie inwestując całej gotówki od razu z powodu „negatywnych wiadomości”.
Jeśli stóp nie podniosą, to nie oznacza natychmiastowego zwrotu w kierunku luzowania polityki. Gdyby ceny akcji szybko rosły, nie będę spieszył się z wykorzystaniem budżetu na kolejne miesiące; jeśli rynek spadnie z powodu późniejszych komunikatów, najpierw zrozumiem przyczynę, a potem zdecyduję, czy wprowadzić zmiany.
Dla mnie rola rezerwy gotówkowej polega na tym, by nie musieć za każdym razem trafnie przewidywać. Nie inwestuję pełnej kwoty oczekując gwałtownego wzrostu, ani nie wycofuję się całkowicie czekając na krach, zostawiając przestrzeń na normalne życie, ciągłe inwestowanie i możliwość popełnienia błędu w ocenie.
Weekend to dobry czas, by sprawdzić, ile mogę zainwestować w przyszłym miesiącu, czy moje pozycje nie są zbyt skoncentrowane oraz czy warunki dodatkowych inwestycji są jasno określone.
W czasie wzrostów nie narzekaj, że twój plan jest zbyt powolny; podczas spadków nie przeceniaj swojej zdolności do znoszenia ryzyka. Zamiast skupiać się na prognozowaniu pierwszej świecy K w przyszłym tygodniu, wolę spojrzeć za kilka miesięcy i zobaczyć, że nie podjąłem najważniejszych decyzji w chwili największych emocji.

Bracia, zestawcie te 8 indeksów razem, na pierwszy rzut oka łatwo jest spojrzeć tylko na to, kto zarobił najwięcej. Ale jeśli naprawdę planujesz inwestować regularnie przez kilka lat, uważam, że kolumna obok „maksymalny spadek” zasługuje na więcej uwagi.
Roczna stopa zwrotu jest obliczana po przejściu całej drogi, nie jest to odsetka wypłacana co roku na czas. Ile razy i jak długo trwały spadki, wpłynie na to, czy ostatecznie otrzymasz ten zysk.
Prosty przykład: 100 000 spada do 60 000, to spadek o 40%; ale aby wrócić z 60 000 do 100 000, potrzebny jest wzrost około 67%. Liczby na wykresie nie są długie, ale na koncie może to oznaczać długi okres niepewności.
Więc zanim wybierzesz indeks, zapytam: kiedy będziesz potrzebować tych pieniędzy? Jak duży spadek na koncie wpłynie na twoje życie? Jeśli przez rok lub dwa wyniki będą słabe, czy nadal będziesz mógł inwestować zgodnie z planem?
Potem zobacz, co konkretnie kupić.
S&P 500 obejmuje więcej branż, ale nie jest to równomierny podział na 500 firm, wzrosty i spadki dużych firm nadal mają duży wpływ. Nasdaq 100 jest bardziej skoncentrowany na technologii i wzroście, ale nie jest to czysty indeks technologiczny. Wybierając go, oprócz uznania rozwoju tych firm, musisz zaakceptować możliwość presji na powiązane branże.
Na rynku A, dywidendy i indeksy szerokiego rynku rozwiązują różne problemy. Dywidendy skupiają się na cechach wypłat, strategia niskiej zmienności dodatkowo uwzględnia historyczne wahania; indeks szerokiego rynku obejmuje szersze możliwości rynkowe. Dywidendy to nie dodatkowe darmowe pieniądze, niska zmienność nie oznacza braku dużych spadków, nie można oceniać bezpieczeństwa tylko po nazwie.
Jest jeszcze jedno łatwe do przeoczenia miejsce: kupując kilka funduszy, niekoniecznie masz dywersyfikację. S&P, Nasdaq i tematyka technologiczna mogą wielokrotnie posiadać te same duże firmy. Konto wygląda na zróżnicowane, ale ryzyko jest skoncentrowane w podobnym kierunku.
Dla mnie ta tabela jest bardziej odpowiednia do poznania różnych indeksów, a nie do bezpośredniego układania portfela według historycznych rankingów zysków. Zmiana punktu startowego statystyk, uwzględnienie dywidend, liczenie w dolarach czy juanach może zmienić wyniki. Dane historyczne przed publikacją nie odzwierciedlają rzeczywistych doświadczeń inwestorów.
W przypadku regularnych inwestycji wolę najpierw określić kwotę, którą mogę długoterminowo przeznaczać, a potem przypisać różne role różnym aktywom, regularnie sprawdzając, czy nie odbiegam od planu.
Kto wygrał w ostatnich dziesięciu latach, można zbadać; jak wytrwać przez następne dziesięć lat, trzeba przemyśleć wcześniej. Odpowiedni dla siebie portfel to taki, który nawet w trudnych czasach daje powód i środki, by kontynuować inwestowanie.

Bracia, gdy pada słowo El Niño, pierwszą reakcją może być: czy w tym roku znowu będzie wyjątkowo gorąco?
Ale dla zwykłych ludzi wpływ pogody to nie tylko pilot do klimatyzacji, może też pojawić się w cenach warzyw, dostawach energii, a nawet w raportach finansowych firm, których akcje posiadamy.
Najpierw dwa przykłady z kraju.
W 1998 i 2016 roku w dorzeczu Jangcy wystąpiły poważne powodzie, obie w okresie osłabiania się silnego zjawiska El Niño. Oczywiście powodzie nie można przypisać tylko jednemu zjawisku klimatycznemu, ważne są też czynniki takie jak cyrkulacja atmosferyczna. Ale to przypomina nam, że zmiany temperatury oceanu na Pacyfiku mogą przez anomalie opadów wpływać na rolnictwo, transport i produkcję w kraju.
Spójrzmy na łatwiejszy do zrozumienia przykład z 2022 roku – upały i susza w Syczuanie. To nie było El Niño, ale dobrze pokazuje, jak pogoda przekłada się na gospodarkę: mniej opadów i wody, presja na dostawy energii wodnej; im goręcej, tym więcej prądu na klimatyzację, co powoduje napięcia po stronie podaży i popytu, a niektóre firmy muszą wstrzymać produkcję.
Dla fabryk oznacza to możliwe opóźnienia w realizacji zamówień, a także koszty związane z urządzeniami i pracownikami. W prognozie pogody „utrzymujące się wysokie temperatury” w raporcie finansowym mogą oznaczać zmiany w produkcji i zyskach.
To samo dotyczy rolnictwa. Susze i powodzie wpływają na plony, utrudnienia w transporcie zwiększają straty, co ostatecznie może odbić się na cenach żywności. Ale nie można tego uprościć do „wzrost cen produktów rolnych oznacza zyski dla firm rolniczych”. Jeśli firma straci więcej na produkcji, wzrost cen niekoniecznie to zrekompensuje.
Patrząc szerzej na gospodarkę, kluczowe jest, jak długo utrzyma się wzrost cen.
Jeśli zakłócenia podaży dotyczą tylko części regionów i są krótkotrwałe, inne obszary, zapasy i import mogą złagodzić skutki; jeśli zaś są rozległe i długotrwałe, koszty żywności i energii mogą podnieść inflację, ograniczyć inne wydatki konsumentów i zmniejszyć zyski firm.
Wtedy sytuacja dla banku centralnego staje się bardziej skomplikowana: presja na ceny, a jednocześnie możliwe osłabienie aktywności gospodarczej. Nie można więc bezpośrednio wnioskować o podwyżkach stóp procentowych, ani zakładać, że złoto musi rosnąć, a akcje spadać.
Dla mnie, inwestującego systematycznie, pogoda jest ważna, ale nie zmieniam planu przy każdym ostrzeżeniu. Idę krok dalej: czy rzeczywiście jest spadek produkcji? Czy ceny rosną utrzymująco? Czy koszty i prognozy zysków firm, których akcje posiadam, się zmieniają?
Gdy to zrozumiem, rozważam dostosowanie tempa inwestycji. Obserwowanie pogody służy wcześniejszemu zrozumieniu, co dzieje się w życiu i biznesie, a nie szukaniu pretekstu do podążania za modą.

Bracia, dziś wieczorem o 20:30 czasu pekińskiego zostanie opublikowany amerykański wskaźnik CPI za sierpień, a rynek akcji USA i złoto znów staną przed próbą inflacji.
Tym razem bardziej interesuje mnie nie to, w którą stronę pójdzie pierwsza świeca po publikacji, ale czy dane zmienią ocenę rynku dotyczącą stóp procentowych.
Patrząc na dane, najpierw rozróżnijmy dwie rzeczy: rok do roku pokazuje, o ile wzrosły ceny w ciągu ostatniego roku, miesiąc do miesiąca pokazuje zmiany w ostatnim miesiącu. Spadek rok do roku nie oznacza koniecznie, że presja inflacyjna ostatnio się zmniejszyła, może to być też efekt bazy z zeszłego roku.
Dlatego dziś wieczorem oprócz całkowitego CPI, skupię się na rdzeniu miesiąc do miesiąca, a także rozłożę na części mieszkania i usługi. Czy to energia napędza zmienność cen ogółem, czy presja cenowa jest szersza – te dwie sytuacje mają różne znaczenie.
Możliwe reakcje można sobie wcześniej wyobrazić, ale nie traktuj ich jako pewny scenariusz:
Jeśli całkowity i rdzeniowy wskaźnik będą wyraźnie wyższe od oczekiwań, rynek może podnieść oczekiwania utrzymania wysokich stóp procentowych, dolar i rentowności obligacji mogą się umocnić, a akcje i złoto mogą być pod presją.
Jeśli oba wskaźniki będą niższe od oczekiwań, presja na stopy procentowe może się złagodzić, co może wspierać akcje i złoto. Jednak złoto jest też pod wpływem realnych stóp procentowych, dolara i popytu na bezpieczne aktywa, więc spadek CPI nie musi oznaczać automatycznego wzrostu.
Najtrudniej jest, gdy całkowity wskaźnik jest nieco wysoki, a rdzeniowy niski, lub gdy liczby są w zasadzie zgodne z oczekiwaniami. Wtedy trzeba patrzeć na poszczególne składniki oraz na to, ile rynek już wcześniej uwzględnił w cenach.
O 20:30 najpierw zobaczymy reakcję kontraktów na indeksy, obligacji, dolara i złota, a o 21:30 sprawdzimy, czy rynek akcji USA podtrzyma ten kierunek po otwarciu. Pierwszy skok w górę lub gwałtowny spadek nie musi być ostatecznym kierunkiem na dziś.
Dla mnie, jako osoby inwestującej systematycznie, dane są warte uwagi, ale nie ma potrzeby za każdym razem odrzucać długoterminowego planu. Jeśli ktoś chce handlować krótkoterminowo, powinien wcześniej ustalić pozycję i warunki wyjścia, a nie szukać wymówek dopiero po ruchu cen.
Dziś wieczorem najpierw zrozummy dane, a potem zobaczmy, jak rynek je interpretuje. Kilka sekund mniej na szybkie reakcje nie oznacza mniejszych zysków; to błędna ocena i pośpiech w odrabianiu strat mogą zamienić noc danych w długotrwałą walkę.

Bracia, czy Nasdaq jest teraz drogi czy tani?
Na to pytanie trudno odpowiedzieć, patrząc tylko na to, jak bardzo ostatnio wzrósł. Duży wzrost niekoniecznie wynika tylko z napompowania wyceny; spadek też nie oznacza automatycznie, że jest tani.
Wolę rozłożyć to na dwie kwestie: ile firma może zarobić oraz ile rynek jest gotów zapłacić za te zyski.
Podobny wzrost ceny akcji może wynikać z rosnących zysków, które podążają za ceną; albo z tego, że zyski się nie zmieniają, a ludzie są skłonni płacić coraz wyższe wyceny. Na rachunku wygląda to na zysk, ale podłoże jest zupełnie inne.
Dlatego patrząc na Nasdaq, oprócz wskaźnika PE, zwracam uwagę na: czy prognozy zysków na przyszłość zostały podniesione? Czy wzrost opiera się tylko na kilku firmach? Jeśli wyniki są poniżej oczekiwań, czy obecna cena się utrzyma?
Szczególnie Forward PE, które opiera się na prognozach przyszłych zysków.
Spadek wyceny może oznaczać spadek ceny akcji lub po prostu to, że analitycy przewidują wyższe przyszłe zyski. Czy oczekiwania się spełnią, pokażą kolejne raporty finansowe.
Podobnie jest z historycznymi percentylami. Bycie poniżej pewnego okresu w przeszłości nie oznacza automatycznie taniości; wtedy stopy procentowe, struktura branży i oczekiwania wzrostu mogły być inne niż teraz. Nie można też wybierać kilku lat z „podobną wyceną i dużym wzrostem” i traktować ich jak scenariusz na kolejny rok.
Dla osób inwestujących systematycznie wycena jest przydatna, ale bardziej do kontrolowania tempa i wielkości inwestycji, a nie do precyzyjnego przewidywania wzrostów i spadków w następnym tygodniu.
Nie chcę też ignorować ceny zakupu tylko dlatego, że „długoterminowo jest dobrze”. Nawet jeśli zyski firm rosną, kupowanie za drogo i spadek wyceny może zjeść część zysków.
Zamiast spieszyć się z etykietowaniem Nasdaq jako „tani” lub „bańka”, bardziej interesuje mnie: czy zyski nadążają za oczekiwaniami, jak długo można trzymać tę inwestycję i ile miejsca na korektę pozostaje.
Jeśli to wszystko jest jasne, inwestowanie systematyczne to nie tylko codzienne klikanie przycisku kup.
